Lokal Bar a boo w Poznaniu

Macie takie miejsce, do którego możecie pójść zawsze? Ochota na obiad, brak pomysłu i ulubiona miejscówka jest jak zbawienie.

Naszym małym zbawieniem jest Bar a boo Malta. Pizzeria, którą znamy na wylot.

Pierwszy raz wybraliśmy się  już dawno temu. Od tamtej pory odwiedzamy ten lokal dosyć często. A wiecie jak to jest z ulubionymi miejscami? Często nie zmieniasz w tym nic. Zazwyczaj zamawiamy to samo, te same smaki i potrawy. Może przyjdzie czas aby dojrzeć do zmian 😉

Pizza Spinachi i Sałatka z grillowanym kurczakiem

Pizza na cienkim cieście to jest to, co tygryski lubią najbardziej! Dlatego ten lokal aż tak przypadł nam do gustu. A jeżeli znacie już nas troszeczkę, to dla mnie musi być wystrzałowa sałatka. Na początku mojej przygody z Bar a boo zamawiałam sałatkę dla sosu bazyliowego – powiem Wam – OBŁĘD!

Niestety.. zmienili recepturę sosu i skład całej sałatki. Smuteczek.

Wnętrze lokalu i wielki piec na środku!

Lokal jest dosyć spory. Możemy usiąść na dole jak i na górze, na balkonach. Stolików do wyboru wiele, ale trzeba zwracać uwagę na to, że zawsze tam jest dużo ludzi. Tak jak tytuł zapowiada, na środku stoi wielki piec do pizzy. Przez to w lokalu jest dosyć gorąco, ale jednak da się wytrzymać. Zamawiamy przy kasie, podając numer stolika. Rozmawialiśmy ostatnio o tym, że gdyby podchodzili do stolików i w taki sposób przyjmowali zamówienie to byłby niezły chaos..

A tak na koniec już, podziwiamy kelnerki i kelnerów! Jak się tam wybierzecie, sami będziecie pod wrażeniem jak dają radę biegać po dosyć stromych schodach tam i z powrotem!

 

Bar a boo Malta

Jana Pawła II 14, Poznań
7.1

Wystrój

6.5/10

Cena

8.2/10

Smak

7.3/10

Obsługa

6.8/10

Atmosfera

6.5/10

Autor recenzji: Patrycja

Dwudziestoczteroletnia dziewczyna ze wschodu. Pochodzi z miejsca, gdzie najsilniejsze muchy nie dolatują. Studentka, kociara, pasjonatka architektury i designu. Uwielbia stare rzeczy i podoba jej się to, co nikomu innemu się nie podoba. Ciekawa świata i ludzi. Pasjonuje się handmadem. Nie wyobraża sobie życia bez sałatek i dobrej kawy. Szaleje za romantycznymi historiami a jej fetysz to śniadania w miejscach publicznych. Szalona dusza z nutą melancholii i nudy.

Odwiedziłeś to miejsce? Podziel się z nami swoją opinią!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *